II Liceum Ogólnokształcące
w Łańcucie


ul. Grunwaldzka 11
37-100 Łańcut


2lolancut@wp.pl


Tel: (17) 225 36 74
Fax: (17) 225 28 26


Zespół Szkół Nr 1 im. Janusza Korczaka w Łańcucie: II Liceum Ogólnokształcące i Liceum Ogólnokształcące dla Dorosłych Nr 1

Czytamy. Czasem z trudem i z przymusu, czasem z zapałem i fascynacją. Ale czy myślimy o książkach także jak o wiadomościach pisarza do czytelników? Kim jest osoba kryjąca się za fabułą, miejscami, bohaterami? O tym przekonali się drugoklasiści, czytając opowiadanie „Starcy w Ritzu” Miłki Malzahn. Wrażenia spisane w listach przesłaliśmy do autorki i… autorka odpisała!

Miłka Malzahn jest pisarką, dziennikarką Radia Białystok, wokalistką, filozofem… Jej rodzinne korzenie sięgają Łańcuta. Lektura opowiadania „Starcy w Ritzu” (części mikropowieści „Kosmos w Ritzu” z 2014 roku) przeniosła nas do nieistniejącego już Hotelu Ritz w Białymstoku, a sceneria ta okazała się miejscem bardzo poważnego śledztwa prowadzonego przez detektywa, Fronasza. Jednak Ci, którzy spodziewali się wyłącznie opowieści detektywistycznej, przeżyli zaskoczenie, wśród wydarzeń bowiem znalazły się, obok codziennych i przyziemnych, także te mniej realistyczne…

A jakie były wrażenia? Jedni chwalili tajemniczość akcji, inni dopytywali o niejasne elementy. Komentowano styl tekstu, wyrażano sympatię względem bohaterów i sposobów ich zachowania. Padały gratulacje, pytania, uwagi. Czy do pisarza trzeba się zwracać patetycznie? Okazuje się, że najlepiej po prostu – szczerze. A lektura jest wartościowa, gdy skłania do pomyślenia, dyskusji, gdy drażni lub zachwyca.

A oto fragmenty naszej korespondencji:

Z listu Magdy: „Lektura nie pozwala czytelnikowi się nudzić, tworząc wokół fabuły aurę tajemniczości. (…) Jednocześnie podczas czytania czułam, że faktycznie przenoszę się do miejsc akcji. (…) Intrygujące jest dla mnie wykorzystanie nieistniejącego już hotelu w opowiadaniu, którego akcja dzieje się współcześnie”

Z listu Kasi: „Ciekawią mnie zagadkowe historie. Podoba mi się postać Kwiryny, jest stanowcza i stylowa. Fronasz zaś – dociekliwy i delikatny (…) Nauczyłam się, że trzeba szanować starsze osoby, ponieważ wiele przeżyły. Są pełne werwy, zaskakujące i tajemnicze”

Z odpowiedzi Autorki: „Pani Kasiu! Tak się cieszę, że wyczuła Pani w Kwirynie ten styl… styl, który składa się na jej urok, urodę i sekrety. Ja też ją cenię za klasę. (…) Bardzo dziękuję też za docenienie moich możliwości wyrażania się w sposób czytelny dla młodych ludzi, to doprawdy  sprawiło mi wielką radość! Znam bowiem wybredne gusty nastolatków ;) (…) W literaturze fajne jest to, że czytelnik może sam sobie wymyślać takie zakończenie, jakie by chciał; wstawiać w wyobraźni nowe sceny i nowe dialogi, czemu nie? Proszę kiedyś spróbować – to całkiem fajna zabawa”

Z listu Michała: „Balansowanie między fikcja a rzeczywistością w historii starców było interesujące, jednak nie to przykuło moją uwagę. Konstrukcja bohaterów, a zwłaszcza ich interakcje, były naprawdę wiarygodne (…). W połączeniu z dość niekonwencjonalnym sposobem prowadzenia narracji i układem przestrzennym dało to efekt, który śmiało można określić jako satysfakcjonujący”

Z odpowiedzi Autorki: „Panie Michale, (…) jeśli po lekturze pozostaje „ciepłe wspomnienie” – to dla autorki jest to bardzo istotny komplement. (…) Mam nadzieję, że atmosfera tej opowiastki z czasem wyda się Panu bardziej przyjazna, a swobodne potraktowanie realności – przyda się na co dzień (nie jestem pewna czy to jest idealne życzenie, ale w mojej codzienności traktowanie realiów lekko i z przymrużeniem oka – zawsze działa na moją korzyść)”

Z listu Oli: „Tajemniczy jest dla mnie wątek starców, którzy pojawili się w Ritzu. Zastanawia mnie, czy istnieli naprawdę, byli wytworami wyobraźni, czy może duchami.”

Z odpowiedzi Autorki: „Pani Olu, czy lubi Pani opowieści o duchach? Ja lubię. Szczególnie wieczorami, szczególnie zimą i przy kominku. Być może z tego powodu starcy czasami mogą się wydawać istotami z zaświatów. Wiem, że są trochę nierealni, ale proszę mi wierzyć, że ludzie (najprawdziwsi ludzie!) robią jeszcze bardziej zaskakujące rzeczy, naprawdę”